piątek, 30 listopada 2012

tydzień.


To był dobry tydzień, dopóki nie przyszedł czwartek.


PONIEDZIAŁEK wspaniały początek tygodnia.

moje kochane pidżamowe spodenki.

WTOREK śniadanie z carbonarą.

a na obiad najlepsze spaghetti na świecie.


Pamelove buciki.

smaczna kolacja z Pamczi.

ŚRODA wycieczka do muzeum.

dobre żarcie w Maku.

NAPRAWDĘ DOBRE.

CZWARTEK śniadanko z Pamczi.

<3

zakończenie dnia z moimi dziewczynkami.


PIĄTEK zakończenie dnia z Ewusią. <3


czwartek, 29 listopada 2012

czwartek.

Jest zawsze ktoś / coś co musi zepsuć wszystkie plany ustalane od dawna.
Jestem naprawdę zdenerwowana bo dzisiejszy dzień miał być sympatyczny a mianowicie miałam wrócić do domu w nocy - po imprezie , której raczej nie będzie. Nie mówiąc juz o sesjach , szczególnie na jedną , na którą czekałam ponad tydzień. Pogoda och pogoda. Ale deszcz lubię , naprawdę lubię.


zdjęcia z wycieczki z muzeum.

takie tam fotkowanie w muzeum ;>

Ostra , Skibi i JA.


sztuka..

ale co to właściwie jest?


z Skibi <3

środa, 28 listopada 2012

co dziś tak właściwie jest?

Pierwszy raz  chyba spałam do ok 10;30 , przez co boli mnie teraz głowa. Śnił mi się drugi raz sen , który mi się kiedyś już śnił. Nie było fajnie przeżyć deja vu na temat nieślubnego dziecka z mordercą i to w dodatku z Nicolasem Cage'em. Nieważne. Mam wrażenie , że toaleta rozpada się na kawałeczki coraz bardziej - chyba czas wywiesić jakąś ostrzegawczą kartkę dla gości. Do tego na facebooku zobaczyłam , że na światłach, zielonych światłąch , na których codziennie rano przechodzę widnieje marihuana! Co za tydzień...

poniedziałek, 26 listopada 2012

studentka?

Dziś jedna z moich współlokatorek delikatnie narzekała na to , iż jesteśmy studentkami! STUDENTKAMI! Więc dlaczego siedzimy w mieszkaniu zamiast imprezować? I cieszyć się z studenckiego życia? Dlaczego nie pracujemy na studenckie wspomnienia? Chyba pora coś z tym zrobić!

Nakręcam się jednym z moich ulubionych mixów.


ziew

Pomimo tego , iż jest poniedziałek rano , dokładnie 9;03 już WIEM , że ten tydzień bedzie zajebisty.
Gdy wstałam i moimi małymi stópkami powędrowałam do kuchni aby zrobic sobie kawę na stole ujrzałam właśnie takie coś. (zdjęcie poniżej) i miałam ochotę zakrzyczeć ze szczęscia bo
1. Mam co zjeść do kawy.
2. Mam wspaniałą przyjaciółkę. ( Kocham Cię )


Więc oto ten tydzień zaczął się prześwietnie!!! Dzięki Tobie Pamczi <3

niedziela, 25 listopada 2012

sernik.

I jestem tu. W mieście , które tak bardzo lubię. I jak co tydzień leżę na ciepłym kocyku i zjadam przepyszny przesłodki sernik z ręki mojej teściowej. Ale koniec! Od jutra przykracam sobie pasa! I nie skuszą mnie te czekolady w naszym bareczku ani puddingi w lodówce. Koniec! Od jutra zamierzam pałaszować jedynie cytrusy , banany i warzywka. Będzie to dla mnie zdrowsze rozwiązanie. Do czekolady wrócę w zimowe mroźne wieczory, gdy w ciepłym grubym swetrze będę czytać jakąś miłą lekturkę ( mam na myśli 'Bikini" gdyż przyjaciółka gorąco mi ją poleciła i nawet wręczyła do rąk. ) Czas na kąpiel , i moje pidżamowe nowe spodenki w reniferki. I zostaje tylko sen w ramionach mojego faceta.

piątek, 23 listopada 2012

piątek.

Nie podobał mi się ten tydzień , był bardzo pechowy , smutny , jesienny , naprawdę mi się nie podobał.
Poza kilkoma chwilami min tych na zdjęciach poniżej. Mam nadzieję , że weekend będzie równie udany co tydzień temu i przewieje jesienne chłodne smutki z mojej głowy. A gdy w niedziele postawię nogę w zielonogórskim mieszkanku będę pełna entuzjazmu i radości.


  Och ta Skibi <3

WTOREK - Łacino!

PONIEDZIAŁEK najlepsza zupa dyniowa tylko od mojej przyjaciółki.

Studenci , a gdy brakuje chochelki trzeba sobie jakoś radzić! 

zupy dyniowej ciąg dalszy.

ŚRODA - słodycze , dużo słodyczy z Misiem <3

PIĄTEK - śniadanko z Pamczi <3 

wtorek, 20 listopada 2012

listopadzie - nienawidzę cię.

Wchodząc do mieszkania i już z progu widząc , że na stoliku nie leży Twój laptop , że Twój niebieski ręcznik  który ciągle mylisz z moim niebieskim ręcznikiem , a przecież wcale nie są do siebie podobne - nie wisi na drzwiach szafy , że nie ma ciebie leżącego na naszym łóżku na naszym kocu o wzorze zebry , że ja będę musiała dziś sama spać w naszym łóżku.. ale jak to? przecież to nasze łóżko, NASZE , więc dlaczego mam w nim spać bez Ciebie? Swoje łóżko mam w domu na weekend ale dziś jest wtorek.WTOREK! I że niby zasypiając nie obejrzymy wspólnie jakiegoś filmu? Że rano nie przywitasz mnie buziakiem ? Pomimo ,że śpię półtora godziny dłużej od ciebie? Że się ze mną nie będziesz drażnił a tak to lubisz.. jak lubisz również otwierać okno gdy nie patrzę a potem okrywać mnie naszym kocykiem bo przecież jesienne wieczory są chłodne. Nie lubię takich sytuacji. A z resztą ta jest pierwsza , bo przecież musiałeś wrócić do domu , zdrowie.. kruche zdrowie.. a ja jestem samotna. Bo od półtora miesiąca jesteś. Po prostu jesteś obok mnie , przy śniadaniu , obiedzie , kolacji.. Boję się samotności , tak jak teraz , tak jak dziś , BOJĘ SIĘ.



niedziela, 18 listopada 2012

piątek , sobota , niedziela.


I jak to się stało , że dziś jest znowu niedziela? Że reklamówki z kartkami , ciuchami , aparatem i oczywiście z jedzeniem stoją w kuchni i czekają abym włożyła je do bagażnika auta mojego faceta? Że dopiero w piątek zostanę sama ze sobą , ze swoimi myślami w swoim łóżku?
Miło było spędzić W KOŃCU więcej godzin z swoją przyjaciółką i śmiać się razem z nią i jeść wspólnie z nią i myśleć o przyszłości razem z nią. A największą niespodzianką był słoik jej zupy dyniowej który przyniosła mi dziś zupełnie niespodziewanie. Przyjaźń.. nie istniałabym bez niej. A czym była by przyjaźń bez martwienia się? Bez trosk? Nie wiem ale boli mnie , że czasami nie mogę byc w kilku miejscach jednocześnie pocieszając przy tym kilka osób , kilka bliskich mi ludzi i po prostu BYC. Mam nadzieję , że jutro pewne rzeczy się wyjaśnią - martwię się niesamowicie.

SOBOTA - frytki w skórkach , sos czosnkowy , ona.

NIEDZIELA - kawa , chałwa z powidłami , ona.

jak to możliwe , aby dwie obce osoby , były tak do siebie podobne?




idealnie przez cały weekend ♥

 

piątek, 16 listopada 2012

Cały tydzień.


Streszczenie całego tygodnia w zdjęciach.


ŚRODA -galeria handlowa z Pamczi <3

PONIEDZIAŁEK -CZWARTEK - zimno ,zimno codziennie.

PONIEDZIAŁEK - gorąca czekolada , floretki , karmelowy popcorn i Skibi <3


PONIEDZIAŁEK - wspólokatorki , skibi , mój facet i barmańska.

WTOREK - muffinkowy jogurt.

WTOREK - pancakes z wspólokatorkami.

CZWARTEK - przepyszne scooby kanapki.

CZWARTEK - zachwyca mnie to miasto.

Mgła. Mgła wszędzie.

Męczący dzień. Męczący tydzień. Chyba te co tygodniowe przyjazdy do domu dobrze mi robią.Każdy potrzebuje spędzić krótką chwilę w samotności. Moją chwilą jest ok 9 godzin snu w moim własnym kochanym łóżku z pluszowym misiem z prawej strony , ze zdjęciami wspaniałych ludzi nad głową i tak przeżywać to w piątek oraz sobotę. I choć strasznie się przed tym bronie lecz właśnie dziś zrozumiałam,że te godziny działają na mnie rzeczywiście dobrze.Obowiązkowo moim priorytetem jest spotkanie z moją przyjaciółką i na chwilę przestać tak mocno za nią tęsknic.


Muzyko , obudź we mnie radość!


czwartek, 15 listopada 2012

wieczór.

Nie lubię takich wieczorów. Są takie typowe dla pory roku , która jest właśnie za oknem.
Po pierwsze jest cholernie sennie , zimno , wlewam w siebie litry herbaty z cytryną , przytulam się do mojego faceta tak namolnie , iż prawdopodobnie ma mnie już dość ( nie od dziś zapewne ) i przede wszystkim nudzi mi się! oraz jestem zmęczona po godzinnym graniu w RINGO - co odczuwam  przez cały dzień.
Mogłabym w tym miejscu wkleić link jakże pasującej melodii do tego momentu ah! Z całą pewnością
był by to SOAD - "Lonley day". Niestety z powodów technicznych ( czyt. wolnego niczym żółw mojej przyjaciółki działania mojego laptopa ) nie jestem w stanie tego zrobić.

środa, 14 listopada 2012

środa. środa. środa.

Miłe przedpołudnie z współlokatorkami. <3
No i ekhem.. wcinałam jogurt o smaku czekoladowych muffinek 
z dodatkiem muffinek w kawałkach.
Ah ten tydzień amerykański w lidlu.


A nastepnie ćwiczenia na uczelni, obiad - Pyszny Obiad! I Zakupy z przyjaciółką. :-)

wtorek, 13 listopada 2012

Pame(love)

Jest taka osoba. Bardzo mi bliska. Nie znamy się od jakiś 10 lat tylko od liceum. Trochę zabawne jest to , że znałyśmy się od pierwszej klasy liceum a coś połączyło nas o wiele wiele WIELE miesięcy poźniej. I zaczełyśmy spędzać ze sobą więcej czasu , więcej rozmawiać , wspólnie jeść , plotkować , śmiać się ze sobą , płakać , ufać sobie. I byłaś jednym z powodów dla których naprawdę nie chciałam odchodzić z liceum, a teraz? Jesteś za ścianą , dosłownie kilka metrów od mojego łóżka..i co? Jeszcze nie potrafię tego docenić , że mam taki skarb koło siebie, że w każdej chwili mogę zamknąć się z Toba w łazience i rozmawiać szczerze o wszytkim , o problemach. Wiesz , ze cie kocham. I ta branzoletka , którą dostałaś odemnie i którą nosisz na nadgarstku z wygrawerowanymi słowami jest SZCZERA i wiem , że te słowa na niej są naszym przeznaczeniem.




Gorąca czekolada.



Podobał mi sie taki wieczór. Z gorącą czekoladą , popcornem w karmelu , i przesmacznymi ciasteczkami korzennymi. I o mało bym zapomniała z przeuroczą Panią z aparatem na zębach.
Do tego towarzyszył radosny nastrój i oby było tak częściej! A myślę , że czym bardziej do chłodnych zimowych wieczorów tym gorącej czekolady w miłym towarzystwie będzie więcej.
Odpowiada mi to!

poniedziałek, 12 listopada 2012

marzenia.



Jest takie uczucie szczęścia , które doświadczam bardzo rzadko. Można powiedzieć , że doświadczyłam je kilka razy. A teraz właśnie je przeżywam. Do tego czuję się fantastycznie dobrze.
Marzenia się spełniają. Nawet te najmniejsze. Wystarczy wierzyć. Naprawdę.

niedziela, 11 listopada 2012

ty + ja


Pieczone ziemniaki bardzo dobrze przyprawione , do tego sos czosnkowy i puszka jednego z naszych ulubionych piw. I najważniejszy element wieczoru czyli TY. I właśnie takie wieczory są najlepsze i najsmaczniejsze i jakby to określić..pierwszorzędne!
I raz w tygodniu naszym obowiązkiem jest aby wspólnie coś przygotować i zjeść bo przecież bez tego to jak inaczej funkcjonować?

czwartek, 8 listopada 2012

podróż w czasie.





Sierpień. Jak ja cholernie tęsknie za tym miesiącem.. a raczej za tym co się wtedy działo i GDZIE WTEDY BYŁAM. Morze.. nasze polskie morze. Kocham , wielbię i niesamowicie tęsknie za nim.. Tym bardziej , że ostatni raz mogłam je zobaczyć kilka lat temu. O ile nie , kilkanaście! Przerażające.
Bo morze , plaża , słońce - księżyc, morska bryza to dla mnie azyl. Gdy w sierpniu byłam nad nim po raz ostatni , złożyłam przysięgę..że będę przyjeżdżać na nie co rok. Żebym nie musiała mojego kawałka raju czuć tylko w sercu ale i w dłoniach. Muszę dotrzymać tej obietnicy.

czwartek.

Tydzień nauki praktycznie skończył się dla mnie już wczoraj. Dziś odbębniłam tylko wychowanie fizyczne ( litości.. WF NA STUDIACH?!) i weekend.
Złe samo poczucie innych strasznie działa na nas samych nieprawdaż?  Jesienna deprecha , która tak często łapie ludzi, rozprzestrzenia się między nimi i w efekcie każdy z nas jest pozbawiony entuzjazmu , pozytywnego myślenia oraz z głośników leci zamulasta , pełna melancholii muzyka. To właśnie ten okres i najgorsze jest to , że porządnie mnie złapał i nie mogę się od niego uwolnić.



środa, 7 listopada 2012

Pierwsze mieszkaniowe urodzinki.







Nasze pierwsze urodzinowe party , a naszą solenizantką była Kasia z pokoju naprzeciwko!
Był tort , i chlanie ( somersby na każda okazje) i balony i śpiewanie i to wszystko przed 9 rano...
Każda pora jest dobra by świętowac.. Okej a teraz do następnej imprezki ale tym razem 20stki..