niedziela, 18 listopada 2012

piątek , sobota , niedziela.


I jak to się stało , że dziś jest znowu niedziela? Że reklamówki z kartkami , ciuchami , aparatem i oczywiście z jedzeniem stoją w kuchni i czekają abym włożyła je do bagażnika auta mojego faceta? Że dopiero w piątek zostanę sama ze sobą , ze swoimi myślami w swoim łóżku?
Miło było spędzić W KOŃCU więcej godzin z swoją przyjaciółką i śmiać się razem z nią i jeść wspólnie z nią i myśleć o przyszłości razem z nią. A największą niespodzianką był słoik jej zupy dyniowej który przyniosła mi dziś zupełnie niespodziewanie. Przyjaźń.. nie istniałabym bez niej. A czym była by przyjaźń bez martwienia się? Bez trosk? Nie wiem ale boli mnie , że czasami nie mogę byc w kilku miejscach jednocześnie pocieszając przy tym kilka osób , kilka bliskich mi ludzi i po prostu BYC. Mam nadzieję , że jutro pewne rzeczy się wyjaśnią - martwię się niesamowicie.

SOBOTA - frytki w skórkach , sos czosnkowy , ona.

NIEDZIELA - kawa , chałwa z powidłami , ona.

jak to możliwe , aby dwie obce osoby , były tak do siebie podobne?




idealnie przez cały weekend ♥

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz