środa, 20 listopada 2013


Przepis na dziś: włosy zamiast luźno opuszczonych - związane w luźny kok; sweter za duży o jeden rozmiar; zamiast beztroskiego uśmiechu - brak emocji, które bezpośrednio zdradziły by smutek wylewający się z mojego wnętrza; po wykładzie zamknięcie się w swoim już nie naszym ale swoim pokoju; uśnięcie pod kocykiem; przespanie całego dnia, całej nocy.


sobota, 16 listopada 2013




Nie zaczynaj myśleć. Nic dobrego z tego nie wyniknie. Trzeba się oszukiwać, jak tylko można. Nie wnikać, nie pytać. Nie chcieć więcej. Wmawiać sobie, że jest dobrze i że inaczej być nie może. Trzeba wyrobić w sobie obojętność, stępić zmysły, zadowolić tym, co jest. Tylko tak da się żyć. Bez wyniszczającej tęsknoty za niewiadomo czym i stałego poczucia nienasycenia i pustki. Tylko tak można odepchnąć od siebie rozpacz i poczucie totalnej bezsilności.


piątek, 15 listopada 2013


- Nie będę już z nim mieszkać, nie idzie na studia ale do pracy.
- Jak się z tym czujesz?
- Źle, bardzo źle, w chuj źle
- Co najbardziej boli?
- Że go nie będzie przy mnie, że znowu związek na pierdoloną odległość..

rozmowy z przyjaciółką

czwartek, 14 listopada 2013


Widziałam Cię wczoraj.
Czułam Cię wczoraj.
Dotykałam Cię wczoraj.
Całowałam Cię wczoraj.
A dziś już Cię nie ma.
Jestem Ja i ściany
i zapach, który zostawiłeś
na pościeli


środa, 13 listopada 2013

wtorek, 12 listopada 2013


Nie chciałam wracać na uczelnie, do mieszkania, do samotnego łóżka.
Chciałam zostać w domu i żeby moje przyjaciółki też tam ze mną były i mój facet też.
Odliczam dni do każdego odcinka HIMYM do zimy do śniegu a przede wszystkim do świąt.
Czuję się tu samotna, nie sama ale samotna. Długi weekend dał mi odżyć, wczoraj czułam się radosna, czułam szczęście a dziś tylko mroźne powietrze, i późną jesień, która namiętnie puka mi w okno.
Mam ochotę wsiąść w autobus i pojechać do domu, zrobić mamie obiad albo opatulić się niebieskim kocykiem. Miauczę. Ględzę. Smutnieję.

piątek, 8 listopada 2013


Głupi mały szczery smutek. Z powodu jednego zwierzaka. Kochanego małego szybkiego zwierzaka.


czwartek, 7 listopada 2013

poniedziałek, 4 listopada 2013


 Wszystko zmieniło się wraz z końcem lata. Jesień, zazwyczaj przynosi ze sobą smutne wieczory, wilgotne powietrze, dawkę deszczu i wiatru. Wczesna jesień tego roku wyglądała trochę inaczej, przynajmniej przez pierwsze tygodnie. Powietrze było ciepłe, pod nogami plątały się świeżo rozłupane kasztany, razem z dziećmi - które namiętnie je zbierały, liście - barwne, kolorowe, piękne- tańczyły w rytm, który wyznaczał im wiatr. Nie było melancholii, lecz lekka radość z piękna otaczającego nas świata. Ludzie, których mijałam na ulicy, nie patrzyli pusto w chodnik lecz spoglądali w błękitne niebo, z widocznym wygięciem warg w lekki uśmiech. Nadszedł czas na późną jesień, na gorącą herbatę z świeżą cytryną, na ciepły polarowy koc, bez którego nie da się egzystować późnym południem oraz melancholię, która otacza ludzi, gdy krople deszczu dźwięcznie uderzają w okna. Ludzie są skłonni do wyciszenia, przytulania ukochanej osoby, samotności. 
Jesień przynosi czas, który pozwala nam na spokojne przemyślenia, na pieczenie ciast, na ususzone kwiaty, które dopełniają tylko wnętrze kuchni oraz fotel, w którym wygodnie można usiąść aby czytając ulubioną książkę można było spokojnie zakończyć dzień.


sobota, 2 listopada 2013


Co u mnie? Źle się dzieje. Nic się nie dzieje. Nic dobrego. Wszystko złe. Problem za problemem. Może wyolbrzymiam? Może..