piątek, 4 kwietnia 2014
poniedziałek, 24 marca 2014
Uchylając drzwi i robiąc krok w stronę pomieszczenia,
do którego mam zamiar wejść, pierwsze co rzuca się w oczy to śnieżnobiałe choć
już wytarte drewno desek ułożonych na podłodze. Wchodząc i rozglądając się
na boki, zachwycają mnie meble, drewniane, jasne, jakby ponadczasowe. Półki
utrzymują ciężar wielu książek, które swoimi wielobarwnymi grzbietami ukazują
tęczę najwspanialszych barw. Mój wzrok
pada na biurko, a raczej na jego wyposażenie. Wazon, pełen soczystych, świeżo
ściętych pudrowo różowych tulipanów, przełamuje biel drewnianej podłogi a
zieleń łodyg pięknie komponuje się z perłowymi ścianami. Maszyna do pisania,
dumnie stoi obok wazonu. Wygląda unikatowo, choć jej pastelowy kolor w wielu miejscach się
nadzwyczajnie w świecie wytarł, podobnie jak okrągłe klawisze, na których
pozostały juz jedynie zarysy liter.
Sterta papierów, wypełnionych słowami, sugeruje, że maszyna jest dla
użytkownika niezwykle ważna, podobnie jak pisanie, gdyż nieopodal jej leży
pióro oraz dziennik. Oglądając ściany, uwagę przykuwa mozaika zdjęć, wiele
twarzy, wiele momentów, wiele chwil zapisanych na kawałkach kolorowego papieru,
które przyciągają wzrok, jak i nakłaniają do uśmiechu. Uwagę skupia, stary analogowy
zenit, może nawet odziedziczony po dziadkach, pod nim leżą rozrzucone klisze.
Łóżko razi bielą puchu, lecz poduszki w kolorach różu i błękitu przypominają
poranne, letnie, beztroskie niebo. Słychać cichy dźwięk. To deszcz, a raczej
jego krople, które spokojnie pukają w zamknięte przezroczyste szyby, wystukując
własny takt. Jest łagodnie, sentymentalnie i nostalgicznie. Niewiele światła
wpada do pomieszczenia, lecz to nie jest ważne. Istotne są ramiona mojego mężczyzny, ciepłe, silne i
bezpieczne. To on, siedzi w kącie na twardym drewnianym krześle, to jego
ramiona są moją idealną przestrzenią, to dotyk, bicie jego serca i tętniące
żyły pokazują mi przestrzeń moich marzeń, zapomnienie moich lęków, poczucie
szczęścia. Przestrzeń, byłaby jedynie zwykłym pomieszczeniem bez jego oddechu,
rozszerzających się źrenic i pogodnego
uśmiechu.
zadanie domowe
czwartek, 20 marca 2014
Dni naprawdę źle mi upływają. Nie czuje się dobrze gdy jestem w mieszkaniu, w mieście, na uczelni. Tęsknie za domem, za facetem, za brakiem obowiązków i dosłownie robieniem niczego. Do tego wszystkiego brakuje ci czasu na wszystko, nawet na siebie. Mam obdarty błękitny lakier na paznokciach. Wróciłam na domowe tereny i czuję się o wiele szczęśliwsza, tyle, że znowu nie rozplanuje dobrze czasu tak, jakby tego chciała. Ciężko jest w trzy dni ogarnąć spotkania z rodziną, facetem i przyjaciółmi. A no i jeszcze załatwienie sprawy związanej z pracą. A przy tym posprzątać szafkę z ciuchami, już dwa tygodnie się do tego zabieram.
niedziela, 16 marca 2014
Przypomniał mi się jeden dzień, który za kilka tygodni będzie miał swoją rocznicę. Pojechałam do przyjaciółki, aby razem z nią zakopać prezent, który mi wówczas dała na urodziny. Może to i dziwnie wygląda, ale minął już prawie rok od momentu, w którym kopałyśmy dół, wyryłyśmy na drzewie datę i byłyśmy w tym miejscu, które jest dla mojej przyjaciółki niezwykle ważne. Nie było wtedy zimno, było ciepło i przyjemnie to pamiętam. I również pamiętam, że czułam dumę, że robimy to razem, że zakopujemy nasze niespełnione marzenia, naszą przeszłość, którą chcemy zapamiętać. Bałam się, naszej rozłąki, czasu, który nas zazwyczaj dzieli a nie łączy. Ale jest już marzec, a ja cie kocham tak samo mocno, tęsknie tak samo mocno i cieszę się tak samo mocno na Twój widok niczym w okresie liceum, gdy między nami zrodziło się to, co jest między nami do teraz.
sobota, 15 marca 2014
piątek, 14 marca 2014
Zdecydowanie wolę przyjeżdżać do domu w czwartki. Czuję wtedy, że mogę spokojnie odpoczywać pełnym trzy dniowym weekendem. Dzisiejszy dzień był wspaniały i wiem, że kiedyś będę ogromnie tęsknic za tymi dniami, bo czas nieodwracalnie pędzi do przodu. Jadąc dziś starym, wręcz bardzo starym rowerem, moją ulubioną polną drogą, którą otaczają moje ulubione łąki - czułam nieskończoność. Naprawdę. We wewnątrz mojego ciała wchodziły dźwięki Kings Of Leon, parzące promienie słońca dotykały mojej twarzy a wiatr łagodnie mnie otulał. Przepełniało mnie cholernie wielkie szczęście i myślałam o moich przyjaciółkach. O letnich momentach, które razem przeżyłyśmy, o łąkach, na których siedziałyśmy i paliłyśmy papierosy i rozmawiałyśmy. O wszystkim. Rozmawiałyśmy o wszystkim. Bałyśmy się wszystkiego. Przeżywałyśmy wszystko. To takie piękne. Posiadam przy sobie osoby, z którymi nie mam kontaktu na co dzień a gdy się spotykamy to zachowujemy się tak jakby nie dzielił nas czas. A opowieści, które nas ominęły wyrywają nam się z ust i wtapiają się w powietrze. Cieszę się na takie chwile i ciesze się, że kocham z wzajemnością te dziewczyny. Tak jak kocham moich dziadków. Dzisiejszy dzień, spędziłam właśnie z nimi i to były ważne dla mnie choć nawet nie wyjątkowe momenty. Ale ważne. Kapie ze mnie szczęście.
poniedziałek, 3 marca 2014
But you’re just a boy
You don’t understand
Yeah you don’t understand
How it feels to love a girl someday
You wish you were a better man
You don’t listen to her
You don’t care how it hurts
Until you lose the one you wanted
Cause you’ve taken her for granted
And everything you have got destroyed
But you’re just a boy
You don’t understand
Yeah you don’t understand
How it feels to love a girl someday
You wish you were a better man
You don’t listen to her
You don’t care how it hurts
Until you lose the one you wanted
Cause you’ve taken her for granted
And everything you have got destroyed
But you’re just a boy
niedziela, 2 marca 2014
czwartek, 27 lutego 2014
Trochę miło spędzony dzisiejszy słoneczny dzień. Na zapowiadające sie ciepłe, przepełnione promieniami słońca dni, dwie pary przeciwsłonecznych okularów to zdecydowanie za mało, a gdy dochodzi pęknięta rączka w jednej z nich,sklejenie nich taśmą nie wygląda za efektownie. Najchętniej zrzuciłabym płaszczyk, ze starych tenisówek, wsunęłabym na stopy nowe i świeże trampki no i kawa na balkonie będzie czymś nieodłącznym przed porannym śniadaniem, o ile oczywiście współlokatorki wstaną. Najchętniej przeskoczyłabym etap wiosny prosto do lata, żeby cieszyć się łąką i beztroską. I przy gwiazdach lepiej sie będzie spało.
wtorek, 25 lutego 2014
Zauważyłam jedna wadę, która łączy wszystkich ludzi wokół mnie,a raczej większość. Natomiast chodzi mi o negatywne postrzeganie siebie i pragnienie wyglądać/ czuć się jak inni ludzie. Skąd posiadamy taką tendencję? Zamiast czuć się dobrze we własnej skórze, narzekamy, nie wyrażamy siebie i popadamy w nastrój, negatywny nastrój, który sprawia, że z pozytywnej pewnej siebie osoby, stajemy się jedynie szarymi cieniami. Tak niewiele wystarczy do szczęścia,a ludzie sami siebie wkopują w brak akceptacji.
poniedziałek, 24 lutego 2014
Wystarczyło trochę więcej słońca, trochę więcej świeżego ciepłego powietrza i wiatru niosącego śpiew ptaków aby ludzie spacerowali z uniesioną głową, z uśmiechem na twarzy, żeby można było wyczuć i poczuć tę radość. A przecież zima nie trwała za długo w tym roku jak i w poprzednim. Więc.. czym ludzie się tak naprawdę zmęczyli? Czego im brakowało? Kawa inaczej smakuje? Może coś w tym jest sama wypiłam dziś dwie. W każdym bądź razie widzę wyraźne zmiany, w końcu powietrze inaczej pachnie.
niedziela, 23 lutego 2014
Subskrybuj:
Posty (Atom)
