wtorek, 6 listopada 2012

wieczór przy jajecznicy.




Gdy po raz pierwszy wyjechałam z domu na kilka tygodni a zdarzyło się to w sierpniu br. nauczyłam się wielu rzeczy / sposobów jak przetwarzać produkty. Okej.. po prostu teraz mi się przydaję , w moim studenckim życiu smażenie parówek do jajecznicy tudzież spaghetti ;> Chociażż przerażający jest brak kreatywności co do tworzenia obiadów! A przecież od kilku lat żyje na programach kulinarnych a Gordon Ramsay to moje guru! Gdy jestem sama i mogę się wykazać dla mojego faceta ( w końcu ) to nagle nie mam pomysłu na nic! Dołujące. W porządku, może to taki początek , mam nadzieję , że to się zmieni.

Cogito , ergo sum.

Zaczynanie dnia od sprawdzianu z łaciny nie jest dobrym pomysłem.. Prawdę mówiąc łacina nie jest dobrym pomysłem. Niestety zmuszenie mnie do studiowania filologii polskiej przydusiło mnie do nauki otóż tego języka. Bóg mnie nienawidzi. W każdym bądź razie do końca dnia mam lenia, zero zadania domowego , zero obowiązków ( oprócz zrobienia obiadu ) , pełen chillout!

poniedziałek, 5 listopada 2012

poniedziałek.

Od przyszłego tygodnia zacznę ranek od mocnej czarnej kawy. Może dzięki temu , zacznę mniej więcej ogarniać na zajęciach. Dziś był prawdziwy koszmar , walczyłam z powiekami najmocniej jak się tylko dało. Ale przeżyłam! A przed mną tylko ti..

niedziela, 4 listopada 2012

od rana do popołudnia.


Gdy jestem w domu naprawdę ciężko wstać mi z łóżka. Może dlatego , że jest tak cholernie wygodne?
Możliwe , ale to jest dołujące gdy muszę wstać aby zacząc pracować a brakuje mi kompletnie mobilizacji.
A dzisiaj czeka mnie jeszcze pakowanie , łacina, łacina, ŁACINA. A przyszły tydzień będzie bardzo ciężki i bardzo zajęty. Nie wiem czy będę miała czas na cokolwiek. W każdym bądź razie , zamierzam wprowadzić sekret do swojego życia i mam nadzieję , że pozytywne myślenie i radość z życia będzie moim priorytetem.



sobota, 3 listopada 2012

Na zawsze? z pewnością.



Jest taka jedna osoba w moim życiu. Lubię bardzo ją rozpieszczać słowami.
Wiem , że nie zniknie z mojego życia , wiem , że zawsze będzie obok mnie , nawet wtedy kiedy 
będą dzieliły nas kilometry jak teraz. Ponad 50 km od siebie to dużo prawda?
A minął już cały październik i jedyne co mnie martwi to ta ciągła tęsknota.
Nawet frytki nie smakują tak samo gdy nie ma Ciebie ze mną , nie wspomnę już o herbacie o tym zwykłym płynie , który połykam wraz ze smutkiem. Niestety taka jest kolej rzeczy i kiedyś trzeba się rozstać i spotykać na weekendy. Ale Kocham Cie , tak szczerze i tak naturalnie , traktuje jak siostrę , choć jesteś moją przyjaciółką. Co jest dla mnie ogromnym zaszczytem. I nie czułabym się źle gdyby na moim ciele, wyryto Twoje imię lub chociażby pierwszą literę Twojego imienia , nie żałowałabym tego. Za nic w świecie.



Nowe.. WSZYSTKO.

Z racji tego, że weszłam do nowego środowiska , nowej uczelni , nowego miasta a przede wszystkim nowych ludzi - cholernie bałam się co z tego wyniknie. Zamknięcie mojego wymarzonego kierunku totalnie mnie załamało i kompletnie nie wiedziałam co może się jeszcze zdarzyć.Wówczas ku mojemu pesymistycznemu nastawieniu spotkały mnie same dobre rzeczy a raczej dobre osoby. Poznałam a raczej w ciągu dalszym poznaje tych wartościowych ludzi i nie wiem co bym zrobiła sama siedząc w ławce czy sama jeść przepyszną pomidorówkę z uczelnianej stołówki.

Skibi <3
Lusia


z Skibi

Lusia i Ostra
oj dziewczynki

Skibi
Patka , Kuba


Samotność.



Przywiązanie - coś okropnego. Ale nie chodzi tu o przywiązanie do czegoś / kogoś co opuściło nasze dotychczasowe życie. Przywiązanie do osoby, obok której spałaś przez ok. cały ostatni październik i okazuje się , że przez 4 dni musisz leżeć / spać samotnie w łóżku , ewentualnie z pluszakiem , który podarowałeś mi na nasze pierwsze Święta Bożego Narodzenia. Źle , bardzo źle się z tym czuje , na SZCZĘŚCIE dziś już jest sobota i ostatnia noc spędzona w samotności. Nie mogę się doczekać już Twojego dotyku i zapachu. A przede wszystkim świadomości , że nie jestem sama.

piątek, 2 listopada 2012

Zaczynam po raz kolejny.


z Skibi <3



Nie wiem , który to z kolei jest już mój blog. Mam nadzieję , że tym razem będę prowadziła go regularnie , będę miała wenę aby go tworzyć a przede wszystkim czas .
Jak można się domyślić dziś jest piątek 2 listopada (dla osób mało ogarniętych).Wczoraj był Dzień Wszystkich Świętych i w tym roku jestem bardzo rozczarowana tym o to świętem. Nie wyglądało ono tak jak zazwyczaj. Z tego powodu byłam pełna negatywnych myśli i złych uczuć. Na szczęście dzień minął, ciemne deszczowe chmury przeszły i oto dziś obudziły mnie promienie słońca przy dźwięku green day - american idiot. Kawałek , który budzi mnie od jakiś 4 lat.