Jestem bardzo zmęczona. Powieki same mi opadają z niezwykłym ciężarem. Ale czuję się szczęśliwa. Może od początku. Po sześciodniowym biwaku, nie chciało mi się jechać na kolejne kilka długich dni na ten festiwal. Jednak chciałam pojechać chociaż na jedną noc. Cieszę się, że zostałam na dwie noce oraz, że mam wspaniałych ludzi wokół siebie. I szczególnie mogę docenić przyjaciela.
Bo kolejny raz, tylko z Tobą czuje 'to coś' gdy siedzimy na krawężniku a omijają nas ludzie i przybijają nam high five i tak naprawdę mamy wyjebane na wszystko i nie musimy się odzywać i czuć tylko dym, niekoniecznie z papierosów. I nie potrafię się z Tobą kłócić i nie potrafię być nawet na Ciebie zła bo najzwyklej na świecie nie mam do tego powodów i wiem, że się często mijamy a od października czeka nas wielka próba bo to ponad dwieście kilometrów ale nie boję się. Bo miłość jaką cie darzę przetrwa wszystko i jest dłuższa niż stąd do Szczecina.
niedziela, 4 sierpnia 2013
Woodstock
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz