
Przestałam się w końcu przejmować znaczeniem słowa : rutyna. Nie przeszkadza mi już wspólne oglądanie telewizora. Czemu?
Bo razem się śmiejemy, bo ty mnie przytulasz,
bo czuję Twój dotyk, Twoje bicie serca.
A to jest przyjemne. Potrzebowałam kilku dni z Tobą, u Ciebie.
Bo budzić się obok Ciebie i móc się przytulić to jedno z najlepszych czynności jakie mogło mi się przydarzyć. Dlatego przestałam już marudzić.
I myśleć o marudzeniu. Kocham Cię. A ty kochasz mnie.
To jedna z takich rzeczy, o których marzyłam gdy byłam jeszcze małą dziewczynką.
I kto mi powie, że marzenia się nie spełniają?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz