środa, 7 sierpnia 2013





Przestałam się w końcu przejmować znaczeniem słowa : rutyna. Nie przeszkadza mi już wspólne oglądanie telewizora. Czemu? 
Bo razem się śmiejemy, bo ty mnie przytulasz,
 bo czuję Twój dotyk, Twoje bicie serca. 
A to jest przyjemne. Potrzebowałam kilku dni z Tobą, u Ciebie.  
Bo budzić się obok Ciebie i móc się przytulić to jedno z najlepszych czynności jakie mogło mi się przydarzyć. Dlatego przestałam już marudzić. 
I myśleć o marudzeniu. Kocham Cię. A ty kochasz mnie. 
To jedna z takich rzeczy, o których marzyłam gdy byłam jeszcze małą dziewczynką. 
I kto mi powie, że marzenia się nie spełniają?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz