sobota, 4 stycznia 2014


Jest wieczór. Delikatnie opadają na mnie krople deszczu. Przestaje odczuwać porę roku, w której się aktualnie znajdujemy. Gdyby nie ciepła, biało błękitna czapka z wielkim pomponem i mięciutkie rękawiczki w tych samych barwach, czułabym wiosnę - ciepłą, spokojną wiosnę albo jesień, w idealnym połączeniu z niepokojącą ciemnością. A ja czuje niedosyt. Czuje, że mi czegoś brakuje, że coś mi umyka. Że wciąż coś za mną się skrada, a gdy odwracam wzrok, widzę tylko cień. Mam ochotę na butelkę wina lub whiskey. Może wtedy odnalazłabym sobie, odkryłabym to coś.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz