I idę późnym południem otulona chłodnym jesiennym wiatrem, który rozrzuca moje pasma włosów w powietrzu. Pod stopami plątają mi się świeżo rozłupane kasztany. Jest spokojnie. Czuje małe krople deszczu na policzkach. Miło przywitać jesień. Chyba najwyższy czas na melancholię. Obudzę się dopiero na wiosnę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz