niedziela, 2 czerwca 2013

Leżała na łóżku zwinięta w kłębek, wtulona w sweter , zimowy gruby sweter, który miała na sobie. Miała również na sobie niebieskie spodnie od pidżamy w renifery. Wcale nie pomyliła pór roku. Za oknem padał zimny deszcz , uzupełniając pustą ciszę, która ją otaczała. Na twarzy widniał smutek. Nie taki udawany. Smutek, którego dawno nie czuła, smutek, który nie mógł się równać z niczym innym. Wpasowała się perfekcyjnie w tło i była sama. Nie samotna ale sama. Nie przeszkadzało jej to. Przecież i tak nikt nie pocieszył by jej na tyle aby na jej twarzy zagościł uśmiech.Czuła się nieswojo w tym pokoju. W swoim życiu też. Jak intruz, ktoś obcy, ktoś niepotrzebny. Chyba chcę zniknąć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz