poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Siedziałam na ewolucji wyrazu. Przede mną leżała książka. Zbiór wszystkich wierszy Poświatowskiej. Przewijałam stronę po stronie , z coraz większym zaciekawieniem , chłonąc słowa napisane spod jej palców , dłoni , rąk.. Po pewnym czasie w głowie wróciła do mnie Anna Ternheim i jej piosenka nie dała mi już spokoju. Odłożyłam książkę i nie mogłam skupić się na niczym innym. Nęka mnie jeden poważny problem. Chciałabym się odnaleźć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz