Nieważne. Nie narzekam. Nie narzekam również na kaszel , katar i ból gardła. Może faktycznie stworzyliśmy bakterię śmierci w wnętrzu tej mirindy? Plus za coś kreatywnego. Teraz sobie siedzę w moim cieplutkich kapciochach , niebieskiej pidżamce i piję cytrynową herbatkę. A na ustach mam uśmiech bo właściwie tak powinno być prawda?
Nie mogę się doczekać jutrzejszego dnia. I jeżeli choroba miałaby mnie rozkładać na łopatki i walić po twarzy liście , i tak nie zrezygnuje z tych zdjęć bo będą one idealne i wyjątkowe! Tak właśnie.
Do tego wszystkiego jest 29 grudnia , więc zbliża się czas podsumowań. Trochę tego będzie. Tych wszystkich ZMIAN.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz